Złodziej zasnął w drewnianym domku

Jeśli ktoś słowo “złodziej” kojarzy się z filmem “Wrogowie publiczni”, powinien wiedzieć że w Polsce wygląda to odrobinkę inaczej i może zapomnieć o dokładnie dopracowanym planie, w którym nie ma mowy o błędzie. Jeden z mazurskich złodziei postanowił w nocy obrabować drewniany domek znajdujący się na turystycznej działce. Za pewne pomyślał sobie “nic trudnego!”. Mając obok siebie płot wysokości 180cm postanowił i tak pobawić się w Toma Cruise z filmu Mission Impasible i za pomocą nowoczesnego sprzętu chciał rozbroić zamek furtki. Niestety skończyło się na wyrwaniu całych drzwi z zawiasów. Podobna sytuacja była już w samej altance. Złodziej po dostaniu się do środka obiektu spakował do worka wszystkie cenne rzeczy, czyli stare radio firmy Unitra i kilka paczek czipsów. Po spenetrowaniu dalszej części, za pomocą wysocezaawansowanych narzędzi i drogiego sprzętu elektronicznego dostał się do lodówki, gdzie odnalazł zimne piwo. Skoro całe przestępstwo odbyło się na najwyższym poziomie, uznał że ma jeszcze przecież czas, otworzył zimnego browarka i włączył telewizor. Na jego nieszczęście rano obudzili go funkcjonariusze, prawdopodobnie FBI, którzy niestety musieli zabrać mężczyznę do komendę. Tam postawiono mu zarzuty i biedak musi borykać się ze sprawą w sądzie.

Dodaj komentarz